Królowa lasu

11

Prezydent Brazylii Dilma Rousseff jest bardzo zadowolona ze swojej nowej minister rolnictwa Kátii Abreu – ogłaszając jej nominację stwierdziła, że „napawa dumą brazylijskie kobiety, które mogą podziwiać jej pracowitość, silne przekonania i niezmordowaną walkę o ważną część państwa”. Tą częścią nie jest najwyraźniej Amazonia, bo debiutująca w rządowych ławach – ale mająca znacznie większe ambicje – Abreu jest przez przeciwników przezywana „królową piły łańcuchowej”, a słynny las deszczowy najchętniej zamieniłaby na pola soi. Od jakiegoś czasu coraz bardziej się jej to zresztą udaje.

AmazoniaKátia Abreu widzi tu co najwyżej meble (Fot. carla arena/Flickr)

Kátia Abreu na szczyty władzy trafiła przez rodzinną tragedię. W 1987 r. przedwcześnie zmarł jej mąż, po którym wdowa odziedziczyła gospodarstwo w dzisiejszym stanie Tocantins (wówczas północnej części Goiás). Świeżo upieczona pani psycholog nie miała pojęcia o rolnictwie, ale jej partner pozostawił też po sobie bardzo dokładne notatki: kiedy co uprawiać, gdzie tym handlować, jakich używać maszyn itd. Abreu okazała się wyjątkowo pojętną uczennicą – dziś oprócz pierwszej farmy ma jeszcze dwie inne, łącznie kilkadziesiąt tysięcy hektarów, na których uprawia soję, kukurydzę, sorgo i hoduje bydło. Wraz z posiadanym areałem rosły jej polityczne wpływy, już kilka lat po przeprowadzce na prowincję została przewodniczącą Narodowej Konfederacji Rolniczej, związku skupiającego ponad 5 mln ranczerów, w 1998 r. pierwszy raz została deputowaną federalną, a w wyborach z 2002 r. zgarnęła największą ilość głosów w całym stanie Tocantins. Po tym sukcesie swoją szefową wybrali ją parlamentarzyści skupieni w nieformalnej koalicji reprezentującej wielkich posiadaczy ziemskich. A to potężna siła: po październikowych wyborach brazylijski parlament ma najbardziej prawicowy i konserwatywny skład od zakończenia dyktatury wojskowej, „ruraliści” liczą więc dziś 257 senatorów i deputowanych, prawie połowę całego Kongresu Narodowego. Nie da się dziś bez nich rządzić, a wsparcie ze strony Abreu było jednym z kluczowych, jakie w trudnych wyborach otrzymała Rousseff. Pani prezydent nie miała więc innego wyboru, jak tylko oddać koleżance upragnione przez nią stanowisko.

Abreu od dawna ostrzyła sobie zęby na ministerstwo rolnictwa. Ma prawdziwą obsesję na punkcie wydajności brazylijskich gospodarstw. Chociaż agrobiznes stanowi dziś prawie czwartą część lokalnej gospodarki, szefowa obszarników wielokrotnie deklarowała, że należy ten udział nieustannie zwiększać, dopóki Brazylia wyraźnie nie przegoni Stanów Zjednoczonych jako największego producenta żywności na świecie. W parlamentarnych przemówieniach i felietonach w dzienniku „Folha de São Paulo” nowa minister nie pozostawia wątpliwości jak należy to osiągnąć: skupiając się na wielkich, monokulturowych uprawach, np. soi, szatkując Amazonię siatką autostrad i odbierając ziemię Indianom. Dziś rdzenni mieszkańcy Brazylii posiadają około 115 mln hektarów terenów, czyli 13 proc. całego terytorium narodowego – Abreu wielokrotnie krytykowała ten stan i mówiła, że „należy zazdrościć Stanom Zjednoczonym i Australii”, gdzie te wskaźniki wynoszą odpowiednio 5 i 4 proc. Tuż przed objęciem urzędu zdołała jeszcze nadać tor poprawce konstytucyjnej, która demarkację tradycyjnych terenów plemiennych oddawałaby w ręce zdominowanego przez obszarników parlamentu (do tej pory zajmuje się tym rząd).

Propozycja ma duże szanse na zatwierdzenie, choć w ostatecznym rozrachunku może zostać zawetowana przez Dilmę Rousseff. Trzy lata temu, po liście protestacyjnym podpisanym przez dwa miliony obywateli i wspartej przez Greenpeace, państwową Akademię Nauk oraz Kościół Katolicki, pani prezydent utrąciła w ten sposób poprzedni flagowy projekt Abreu, który próbował odwrócić dwie dekady polityki ochrony Amazonii. Głowie państwa starczyło jednak sił tylko na część zadania, zawetowała bowiem jedynie najbardziej kontrowersyjne punkty ustawy (np. o amnestii dla winnych nielegalnych wycinek puszczy). Teraz, z Abreu rzucającą oskarżenia, że „organizacje indiańskie i ekologiczne są finansowane przez zagranicznych wrogów brazylijskiego rolnictwa”, na czele jednego z kluczowych ministerstw, Rousseff może się okazać jeszcze bardziej bezradna.

Tymczasem Amazonia gwałtownie potrzebuje ratunku.

Analiza zdjęć satelitarnych ujawniła, że już w 2014 r. tylko w ciągu dwóch miesięcy przed wyborami z brazylijskiej Amazonii zniknęło dwukrotnie więcej drzew, niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, który i tak był katastrofalny, bo po lobbowaniu Abreu wycinka puszczy wzrosła wówczas o 29 proc. A to i tak tylko dane oficjalne, bo firmy wycinkowe i obszarnicy są coraz sprytniejsi, „czyszcząc” poletka do 25 hektarów – zbyt małe do zarejestrowania przez rządowego satelitę Deter. Brazylia, gdzie przed wprowadzeniem przeforsowanego przez „ruralistów” prawa niemal udało się zahamować wylesianie, dołącza w ten sposób do Kolumbii, Peru i Boliwii, na które przypada niemal połowa całej Amazonii, a gdzie wycinka puszczy w ciągu ostatniej dekady zwiększyła się aż trzykrotnie i przyśpiesza: w zeszłym sezonie była aż o 120 proc. większa, niż rok wcześniej. Ekwador, choć rozciąga swoją jurysdykcję jedynie nad niewielkim obszarem puszczy, wkrótce może ją stracić całkowicie. Po 2008 r. rząd w Quito zawiesił spłaty części długu zagranicznego, nowego partnera biznesowego znajdując w Chinach, które stały się odbiorcą aż 90 proc. całej krajowej produkcji ropy. Ale ponieważ ceny surowca wciąż spadają, Ekwador wychodzi na tym układzie coraz gorzej i żeby utrzymać płynność finansową sięga do złóż na terenie Amazonii – w zeszłym roku udzielił chińskim koncernom licencji na ich eksploatowanie, w ciągu kilku tygodni ciężki sprzęt powinien wjechać na tereny zamieszkiwane do tej pory jedynie przez rdzennych mieszkańców tych okolic.

Kátia Abreu w nowy rok wchodzi więc z impetem, ale to jeszcze nie ukoronowanie jej działań – zwierzała się już dziennikarzom, że w najbliższej przyszłości chce zostać prezydentem kraju, a znając jej dotychczasowe sukcesy, to dość prawdopodobna wizja. Turyści chcący odwiedzić Brazylię powinni się więc pośpieszyć. Chyba, że ktoś lubi podziwiać miliony hektarów soi.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

11 KOMENTARZE

  1. aż zapytam swoją znajomą o tą Abreu. Chociaż rodzina znajomej ma własną farmę… Nie to abym się uważał za super ekologa, ale po wizytach w Indiach jakoś bardziej pokochałem naturę i drzewka. Ciekawe co na to Brazylijczycy …

  2. Korekta obywatelska:
    „Trzy lata temu, po liście protestacyjnej” – protestacyjnym
    ” Teraz, z Abreu rzucającą oskarżenia, że “organizacje indiańskie i ekologiczne są finansowane przez zagranicznych wrogów brazylijskiego rolnictwa, na czele jednego z kluczowych ministerstw, Rousseff może się okazać jeszcze bardziej bezradna.” – nie zamknąłeś cudzysłowu
    „w zeszłym sezonie była aż o 120 proc. większa, niż rok wcześniej” – a pewno o 120 procent, a nie 220 procent? z tego co się orientuję (ale mogę się mylić) przy takiej kontrukcji zdania te 100 procent to stan wyjściowy, więc tak naprawdę wynika, że zwiększyła się tylko o 20 punktów procentowych.

    Bardzo fajny tekst. Jak zwykle. A wiesz może, jak wygląda temat prześladowania Indian i ekologów przez brazylijskich obszarników? Z tego, co kiedyś czytałem, tam dochodzi nawet do morderstw i pogromów.

  3. Hej

    Błędy poprawione, dzięki.

    Co do tych procentów – na pewno? Mnie się wydaje, że właśnie taka konstrukcja („była aż o 120 proc. większa, niż rok wcześniej”) jest poprawna, tzn. miałem 10 jabłek, a teraz mam 22 (o 120 proc. więcej)?

    Jeżeli chodzi o prześladowania, to po polsku warto sięgnąć po „Śmierć w Amazonii” Artura Domosławskiego (wydawnictwo Wielka Litera). Niestety napisana w typowy dla AD sposób, ale jeżeli nie zmęczą cię powtórzenia i nudnawy styl, to naprawdę pozycja godna polecenia i przede wszystkim wciąż bardzo aktualna. Wspierajmy polskich autorów i polskie wydawnictwa, zwłaszcza kiedy wydają takie rzeczy.

    Pzdr

  4. kierowniku, WordPress Twój nie działa ;((
    olso, masz rację z procentami, a pstraghi się myli; „o 100% więcej” to „dwa razy więcej” 😀

  5. archiwum, znaczy się. więc nici z doczytania niektórych oryginałów, a w pracy się przydają [*]

  6. Dobrzy ludzie, piszcie prosze takze liczby bezwzgledne, a nie tylko procenty! Informacja ze wycieto o 29% wiecej niz rok wczesniej jest bezwartosciowa jesli nie towarzyszy jej informacja, ile wycieto rok wczesniej (i jeszcze dla porownania przydaloby sie, jaki duzy jest caly las). Jesli w jednym roku wycieto piec drzew, a w kolejnym az siedem, to to tez jest wzrost o 29%…

  7. `przedwcześnie zmarł jej mąż’
    `ale jej partner’
    Słowo `mąż’ najwyraźniej jest wstydliwe.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here